Nie za każdym razem, ale często, kiedy ruszam w drogę, samochodem, na rowerze, czy pieszo, myślę, jak można opowiedzieć słowem o tym, co się przeżywa obcując z takim pięknem. Proza słowa, nieważne jak bardzo wyszukanego, jest tylko prozą.Jak wielu słów trzeba użyć, żeby opowiedzieć co się w takich chwilach czuje. Dlaczego chce się to opowiedzieć? Bo chce się. Stoję na zboczu góry, na której gładkie, bardzo strome ściany wspinałam się na czworakach, smagana wiatrem, zmuszającym do uwagi przy każdym stąpnięciu.Docieram do małej jaskini zasłoniętej kolczastym kaktusem. Wsuwam się i półleżąc podziwiam.Pofalowany wzgórzami horyzont, którego ostatecznym przeznaczeniem jest ocean, ląd, od milionów lat ten sam, i taki sam. Obserwuję brzeg, który w jednym miejscu woda z czułością głaszcze piaskiem i uwodzi drogocennym szmaragdem, gdzie indziej próbuje białą pianą rozbawić czarne bazalty skał. Jak to, to wszystko tylko dla mnie? Zachwyt i zdu...