Zmiany? Stąd nie widać żadnych zmian.
Przeczytałam swój wpis sprzed roku prawie i się uśmiechnęłam. Bo po tych kilkunastu miesiącach zaszło tutaj niewiele zmian. We wsi życie toczy się, jak toczyło przez wszystkie te lata od kiedy tutaj jestem.Gdzieś tam, w świecie wirusy szaleją, ludzie wariują, a tutaj, gdyby nie internet czy TV, nikt by tego nie zauważył.No może dopiero patrol policyjny by nam uświadomił, że nie możemy się udać sklepu bez spec-zabezpieczeń. Mnie by może nawet "dopadli", bo jeżdżę na rowerze po pustyni, a ponoć nie wolno. I to wszystko. Do sąsiadki z domu obok, chodzącej z balkonikiem i opiekunką co weekend przyjeżdzają synowie jak zwykle, Tyle, że nie grilują i nie hałasują stadem dzeciaków. Brytyjscy emeryci piją w domach bo bar zamknięty, a Maria narzeka bo swój też musiała zamknąć i nie zarabia. Vincente, Chorwat z Zagrzebia, który wybrał to miejsce na emeryturę, po latach pracy jako pizzaiolo we Francji, trochę cierpi ( choć nic nie mówi) bo co rano schodził ze swojego mieszka...